Jak politycy dbają o finanse państwa

gru 21, 2011 by

Jak politycy dbają o finanse państwa

W ostatnim czasie jednym z głównych tematów polityków w europie jest sytuacja finansowa poszczególnych państw na starym kontynencie.  Zaczęło się niby niewinnie od Grecji, która zaczęła mieć problemy z regulowaniem swoich zobowiązań i zwróciła się o pomoc w rozwiązaniu problemów fiskalnych. Powodem było nadmierne zadłużenie i zbyt wysoki deficyt budżetowy, Grekom udało się osiągnąć dług w wysokości 162% rocznego PKB i deficyt na poziomie 7,5% rocznego PKB. No i się posypało, bo primo, Greckie długi mają w dużej części banki zachodnie, bo drugie primo, inwestorom przypomniało się, że to nie tylko Grecy, ale też Włosi, Hiszpanie, Portugalczycy. W sumie wyszło na to, że wszystkie państwa są zadłużone po uszy.

Zadłużenie Polski

Polacy ogólnie, bardziej państwo Polskie (choć dług będą spłacać Polacy, lub ich dzieci, czego większość nie rozumie) jest zadłużone, patrząc na całe towarzystwo, niedużo i wynosi to na 2010 rok – 54,9% rocznego PKB i dziurę budżetową na poziomie 7,8%. Jak widać całość długi nie jest może tak drastyczna, ale idąc tropem deficytu to wyprzedzamy Grecję. Można by powiedzieć, że na szczęście w konstytucji jest zapis, że kiedy dług Polski osiągnie 55% PKB to rząd musi podjąć serię działań mających doprowadzić do jego ograniczenia – o tym jakich za chwilę.

Podnoszenie podatków

Przyjrzyjmy się jednak wcześniej jakie kroki podejmuje nasz rząd celem zatrzymania się przed pułapem 55%. Pierwsza sprawa to podniesienie podatków (jakby ich w Polsce było mało), sposób stary jak świat, bo od zawsze ci co rządzą zabierają pieniądze, tym którymi rządzą. Kiedyś zabierali i nic nie mówili, teraz zabierają i twierdzą, że to dla dobra państwa ergo Twojego. Metoda mało skuteczna bo podnoszenie podatków hamuje przedsiębiorczość, co hamuje wzrost PKB, co powoduje, że dług względem PKB rośnie, co powoduje potrzebę podniesienia podatków. Jasne i przejrzyste.

Kreatywna księgowość

Ponieważ to nie do końca wystarcza to rząd zajmuje się też kreatywną księgowością, ostatni przykład z OFE. Ponieważ rząd musiał oddawać do OFE część pieniędzy z ZUS stawały się one realnym wydatkiem co wpływało na deficyt budżetowy. W ZUS te pieniądze trzeba by było wydać za 40 lat, więc na bieżącą sytuację nie wpływało, więc ograniczono ilość pieniędzy przekazywanych do OFE – dług publiczny zmalał. Ostatnio proponowany zabieg to liczenie kursów walut. Ponieważ duża część zadłużenie Polski liczona jest w walutach obcych, to ostanie osłabienie złotówki powiększa wartość długu w nich wyrażoną. Wobec tego rząd przymierza się do wprowadzeniu zapisu do konstytucji, że dług nie będzie liczony kursem na koniec roku (ten będzie wysoki) tylko jakim średnim z roku (pewno niższym) i już zmniejszy nam się dług.

Obrona 55%

Co zatem ma się wydarzyć po przekroczeniu „magicznego” limitu 55%, że rząd uprawia taką gimnastykę, żeby do tego nie dopuścić. Otóż po przekroczeniu tego pułapu, rząd będzie zobowiązany do wprowadzenia oszczędności. Ba, żeby jeszcze mieli oszczędzać obywatele, to pewnie jakoś nasi politycy „z bulem serca” by to znieśli, jednak to będzie musiał zrobić rząd, a to jest już samo w sobie nie do pomyślenia.

  • Rząd musiał by przyjąć budżet bez deficytu – może by dali radę,
  • Zamrożenie płac w budżetówce – tłumy wściekłych kolegów,
  • Wstrzymanie waloryzacji rent i emerytur – przegrane wybory w tej grupie.

No i z tak „banalnych” powodów rząd nie chce uzdrawiać polskiej gospodarki, bo budżet bez deficytu byłby na pewno dobrym krokiem w kierunku poprawienia finansów państwa a co za tym idzie obywateli, nawet kosztem chwilowego czy dłuższego pogorszenia sytuacji.

Leave a Comment